Ściągam z półki kolejną przygodówkę (podłapałam fazę najwyraźniej) i zabieram się do instalacji.

S.: "Hehe"
Ja: "No co?"
S.: "Nic, widzę, że cię wzięło..."
Ja: "Tak jakoś. Chyba wciąż mam ochotę popatrzeć na coś ładnego..."
S. (burkliwie i od niechcenia): "To spójrz w lustro!"

To się chyba nazywa przywalić komplementem znienacka :) Oraz, drogie Panie, nie można wierzyć mężczyznom - gdyż ponieważ dziś wyglądam naprawdę wyjątkowo podle :P