Wracamy z nowego Sherlocka i komentujemy:

Ja: "W sumie było ok, taka tam niewymagająca rozrywka. Ale tak samo, jak przy pierwszej części, tak i tu uważam, że było za mało gadania, a za dużo wybuchów i walenia po ryju"
S.: "Za rok filmy będą takie, że na początku powiedzą cześć-cześć, a potem będzie już tylko sama akcja"
Ja: "To już było, nazywało się nieme kino"
S.: "Ale wtedy dawali jeszcze jakieś napisy w trakcie. A teraz już nie. A jak ktoś się spróbuje odezwać w trakcie filmu, to go zabiją"